Dummy link to fix Firefox-Bug: First child with tabindex is ignored

Upamiętnienie ofiar narodowosocjalistycznej tyranii

27.01.2026

Przemówienie Burmistrza upamiętniające ofiary narodowosocjalistycznej tyranii

Szanowni Państwo!

Od 1996 r. 27 stycznia, dzień wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną w 1945 r., jest obchodzony w Niemczech jako "Dzień Pamięci Ofiar Narodowego Socjalizmu". Dzień ten poświęcony jest pamięci ofiar reżimu nazistowskiego: Żydów, chrześcijan, Sinti i Romów, osób niepełnosprawnych, homoseksualistów, dysydentów politycznych, a także mężczyzn i kobiet ruchu oporu, naukowców, artystów, dziennikarzy, jeńców wojennych i dezerterów, robotników przymusowych.

Jest to dzień pamięci i uhonorowania milionów ludzi pozbawionych praw obywatelskich, prześladowanych, torturowanych i zamordowanych w czasach narodowosocjalistycznej tyranii. Pod koniec 2005 roku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych ogłosiło 27 stycznia "Międzynarodowym Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu". Dzień ten jest obchodzony na całym świecie od 2006 roku.

Minęło ponad 80 lat od zakończenia II wojny światowej i upadku reżimu narodowosocjalistycznego w Niemczech. W tym czasie zakończyła się najokrutniejsza wojna wszechczasów - pod względem liczby ofiar oraz zaangażowanych w nią krajów i regionów świata - oraz niewyobrażalna machina eksterminacji istot ludzkich. Na drodze do tego celu stało wyzwolenie obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, obozu, który stał się uosobieniem Holokaustu, 81 lat temu.

Ale cierpienia ofiar nazistowskiej dyktatury, zwłaszcza Żydów, nie zakończyły się nagle w dniu wyzwolenia. Zbrodnie ostatnich 12 lat były tak głębokie i wszechstronne, że powrót do czasów sprzed ich popełnienia nie był możliwy. Ci, którzy przeżyli, zostali z bliznami na całe życie, z wytatuowanym numerem na ramieniu lub bez niego. Trauma, której doświadczyli, żyje w rodzinach ich potomków do dziś.

Po Zagładzie Żydzi żyli w niemieckim społeczeństwie, w którym ich obecność była postrzegana jako prowokacja. Większość Niemców odrzucała jakiekolwiek reparacje i liczyła się z własnym cierpieniem.

Tylko kilku niemieckich Żydów, spośród ponad pół miliona ludzi, doczekało końca wojny pod rządami niemieckimi w 1945 roku. Około jedna trzecia z nich została zamordowana, a ponad połowa została wydalona za granicę. Tylko około 15 000 osób przetrwało lata prześladowań bez deportacji - często w "mieszanych małżeństwach" lub w ukryciu; kolejne 9 000 osób przeżyło jako więźniowie obozów koncentracyjnych. Znaczna liczba więźniów obozów koncentracyjnych została wyzwolona poza terenem obozu: wielu z nich utknęło w marszach śmierci w małych miasteczkach w centrum Niemiec, podczas gdy innym udało się uciec w ostatnich tygodniach wojny.

Alianci zorganizowali natychmiastową opiekę nad chorymi i wycieńczonymi, ale tysiące innych zmarło w ciągu pierwszych kilku miesięcy po wyzwoleniu. Theresienstadt zostało początkowo objęte kwarantanną z powodu tyfusu, zanim pod koniec maja można było rozpocząć transport ludzi z powrotem do ich krajów pochodzenia, z autobusami Czerwonego Krzyża podróżującymi do okupowanych Niemiec. Władze alianckie przewidziały również powrót ocalałych z Niemiec.

Większość z nielicznych ocalałych z żydowskich obozów koncentracyjnych w Niemczech prawdopodobnie powróciła do swoich miejsc pochodzenia w 1945 r., napędzana nadzieją na odnalezienie innych ocalałych. Stary dom wydawał się być najbardziej prawdopodobnym miejscem powojennych spotkań. A jaka była alternatywa?


Wielu chciało wyemigrować, ale nie było to możliwe. Stany Zjednoczone miały restrykcyjne przepisy imigracyjne oparte na kwotach krajowych, a Wielka Brytania ograniczyła imigrację do Palestyny. Zachodni alianci utworzyli duże obozy dla "przesiedleńców" (DP), aby opiekować się i zarządzać milionami wyzwolonych z nazistowskiej niewoli.

Szacuje się, że w Europie było około 12 milionów DP, z czego około 11 milionów w zachodnich strefach okupacyjnych: byli robotnicy przymusowi, jeńcy wojenni, ocaleni z obozów koncentracyjnych i ofiary nazistowskich prześladowań, które nie mogły lub nie chciały wrócić do domu po wyzwoleniu.
Żydowscy i nieżydowscy dipisi byli początkowo przetrzymywani razem w obozach. Wśród nich byli byli nazistowscy kolaboranci, z których niektórzy byli wrogo nastawieni do żydowskich ocalałych. Sytuacja zaopatrzeniowa stopniowo ulegała poprawie:
W strefie amerykańskiej w 1945 r. utworzono specjalne obozy tylko dla żydowskich DP, ale początkowo warunki zakwaterowania wszędzie były katastrofalne. Decyzja o powrocie do miejsca pochodzenia była więc podejmowana również przez niemiecko-żydowskich ocalałych z konieczności - w nadziei na lepsze życie niż w obozie zbiorczym.

Czy to w obozie DP, czy w miejskich ruinach - wyzwoleni Żydzi w całych Niemczech zaczęli się szybko organizować po zakończeniu wojny. Mylące jest jednak założenie, że mamy tu do czynienia z heterogeniczną społecznością.

Żydowscy żołnierze z sił alianckich zapewnili wyzwolonym ogromne wsparcie. Ocaleni pilnie poszukiwali swoich krewnych i ogłaszali się w prasie. Nowe społeczności żydowskie publikowały ogłoszenia o nowo przybyłych. Bycie razem z innymi ocalałymi zapewniało centralne schronienie i wsparcie.

Podczas gdy społeczności z niemiecko-żydowskimi zarządami zostały wkrótce utworzone w północnych Niemczech, w strefie brytyjskiej, organizacja żydowska w strefie amerykańskiej była głównie napędzana przez DP z Europy Wschodniej. Latem 1945 roku w Niemczech było już ponad dwa razy więcej nieniemieckich Żydów niż niemieckich. W kolejnych latach ich liczba wzrosła do około 250 000 wraz z napływem uchodźców z Europy Wschodniej - głównie żydowskich Polaków repatriowanych ze Związku Radzieckiego przed ponownymi pogromami. Ze względu na lepsze warunki zaopatrzeniowe, zdecydowana większość z nich została przyciągnięta do strefy amerykańskiej.

Szeroki zakres życia kulturalnego rozwinął się we wschodnioeuropejskich żydowskich społecznościach DP, w obozach lub we wspólnych mieszkaniach w niemieckich miastach: W samorządach powstawała prasa, grupy teatralne i komisje historyczne. Wkrótce nastąpił ogromny rozkwit małżeństw i wyż demograficzny wśród głównie młodych dorosłych - w przeciwieństwie do społeczności niemiecko-żydowskiej.

Około połowa niemieckich ocalałych przeżyła w małżeństwach z nieżydowskimi partnerami, niektórzy w zaawansowanym wieku w Theresienstadt. Oprócz tego, że grupy przeżyły erę nazizmu jako Żydzi, dzieliło je wiele rzeczy: wiek, doświadczenia między Auschwitz a południowym Związkiem Radzieckim, język, socjalizacja i praktyki religijne.

W centrum uwagi znajdowała się kwestia przyszłości życia żydowskiego w Niemczech. Podczas gdy społeczności prowadzone przez niemieckich Żydów wkrótce zaczęły tworzyć długoterminowe struktury, tak zwane komitety DP z Europy Wschodniej uważały się za społeczności likwidacyjne. Miały one istnieć tylko do czasu, aż będą w stanie opuścić "kraj morderców" i udać się do Palestyny.

Kwestionowano również status tych, którzy byli prześladowani jako Żydzi lub "półkrwi" na mocy ustaw norymberskich, ale nie byli Żydami w świetle prawa żydowskiego, które opierało się na statusie matki. Ocaleni z "mieszanych małżeństw" byli postrzegani z rezerwą.

Zakładano, że są one bliskie społeczeństwu sprawcy, a prześladowania uważano za mniej poważne. Uważano ich za ofiary drugiej kategorii i przyznawano im niższy priorytet w zakresie pomocy.

Żydzi w powojennych Niemczech żyli wbrew wielkim przeciwnościom. Według badań opinii publicznej z 1946 r. około jedna trzecia ludności Niemiec Zachodnich była zagorzałymi antysemitami. Tylko 15 procent popierało odbudowę żydowskiego życia w Niemczech. Po Zagładzie stara nieufność została połączona z nową obroną winy. Żydzi byli teraz znienawidzeni, ponieważ ich obecność przypominała o niemieckich zbrodniach.

Po klęsce Niemiec w wojnie i kilku miesiącach szoku, antysemityzm wkrótce znów dał o sobie znać - w formie ataków słownych i niszczenia mienia.

Amerykański rząd wojskowy zażądał rygorystycznego ścigania, a społeczność żydowskich resztek wkrótce zyskała międzynarodową uwagę.
Amerykański gubernator wojskowy John McCloy opisał ich sytuację jako jeden z prawdziwych "kamieni milowych postępu Niemiec". Władze niemieckie również surowo odrzucały ataki, antysemityzm stał się tabu i przybrał ukryte formy. Szczególnie ucierpieli DP z Europy Wschodniej - antysemityzm wobec nich był przedstawiany jako ksenofobia.

Od 1945 r. alianci zdecydowali się na ogromny przewrót w niemieckim prawie. Ustawy zainicjowane przez amerykański rząd wojskowy przewidywały, że byłe ofiary prześladowań otrzymają zwrot utraconego mienia, a niemieckie społeczeństwo zostanie zdenazyfikowane. Niektóre ofiary nazistowskich prześladowań objęły stanowiska w sądownictwie i administracji.

W przeciwieństwie do tego, większość niemieckiej populacji zjednoczyła się jako wspólnota obrony i "ofiar", odrzucając reparacje i licząc się z własnym cierpieniem.

Większość niemiecko-żydowskich ocalałych pochodziła z miasta i osiedliła się tam ponownie. Inni, głównie powracający z obozów koncentracyjnych, wrócili na wieś. Ich sąsiedzi czerpali korzyści z prześladowań lub brali w nich udział. Wielu z nich z zadowoleniem przyjęło wypędzenie, zmarginalizowało Żydów, bezczynnie przyglądało się deportacjom i wzbogaciło się, sprzedając na aukcjach sprzęty domowe i meble.

Po nieoczekiwanym powrocie tylko nieliczni Niemcy byli gotowi pomóc. Często byli to ci sami ludzie, którzy pomagali już w latach 30. lub ci, którzy nagle przedstawili się jako dobroczyńcy w obawie przed alianckim oskarżeniem.

W obszarze pomocy doraźnej w Niemczech Zachodnich początkowo pojawiła się mozaika różnych środków, w zależności od strefy alianckiej, tego, kto był odpowiedzialny we władzach i sytuacji materialnej na miejscu. Podczas gdy opieka nad nieniemieckimi uchodźcami została przejęta przez UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration) i prywatne organizacje pomocowe, władze niemieckie były już odpowiedzialne za opiekę nad niemieckimi ofiarami prześladowań w 1945 roku.

Rządy wojskowe nakazały im priorytetowe traktowanie osób prześladowanych w zakresie zakwaterowania, wyżywienia i pośrednictwa pracy. Ocaleni z "mieszanych małżeństw" regularnie otrzymywali niższy priorytet, jeśli nie byli więzieni.

W miastach takich jak Frankfurt nad Menem czy Hamburg prześladowani byli zakwaterowywani w skonfiskowanych mieszkaniach należących do narodowych socjalistów. W innych miejscach ocalałym przydzielano pojedyncze pokoje w ich dawnych domach. Od tego momentu byli właściciele musieli dzielić swój dawny dom z tymi, którym zmuszeni byli sprzedać swój dom i ziemię.

Na obszarach wiejskich, gdzie nie było anonimowości, spory o własność charakteryzowały wczesne dni życia sąsiedzkiego. Były one również toczone z użyciem przemocy.

Tymczasowe przepisy dotyczące odszkodowań zostały wprowadzone w strefie amerykańskiej już w 1946 roku. Od tego momentu odszkodowania były wypłacane ze specjalnego budżetu pochodzącego z funduszy denazyfikacyjnych. Każdy, kto był w obozie koncentracyjnym, mógł ubiegać się o pieniądze jako zaliczkę na poczet późniejszego odszkodowania. Rok po Zagładzie, ocaleni w potrzebie nie byli już utrzymywani na koszt państwa opiekuńczego, ale na koszt samych ocalonych, jako potrącenie z ich późniejszych roszczeń.

Większość z nich - pomimo choroby i przewlekłego cierpienia - szybko wróciła do pracy. Jednak tylko nieliczni odnieśli sukces w swojej karierze; większość ocalałych z Zagłady w Niemczech Zachodnich żyła w ubóstwie w dłuższej perspektywie.

Innym obszarem, w którym niemieccy Żydzi negocjowali z ludźmi w swoim sąsiedztwie w okresie powojennym, była denazyfikacja. Niektórzy mieli odwagę zeznawać w sądzie przeciwko narodowosocjalistycznym sprawcom. Jako byłym ofiarom prześladowań przypisywano im duży wpływ na procesy.

Narodowi socjaliści zabiegali o ich względy lub oferowali im pieniądze, aby nakłonić ich do złożenia obciążających zeznań. Na wsi, gdzie ocaleni starali się zdobyć przyczółek wśród samych nie-Żydów, negocjowano umowy: uniewinniające zeznania w zamian za zwrot mienia. Jednak wpływowa rola prześladowanych nie utrzymała się. Najpóźniej w 1948 r. ich zeznania nie były już potrzebne.

W miarę nasilania się konfliktu między Wschodem a Zachodem, polityczny kurs Niemiec Zachodnich został wyznaczony na nowo, a Stany Zjednoczone zdecydowały się na zachodnią integrację.

Wraz z utworzeniem państwa w 1949 r. RFN ogłosiła koniec denazyfikacji. W miarę zmniejszania się amerykańskiej obecności wojskowej, ataki antysemickie ponownie się nasiliły. W trakcie tworzenia państwa i reorganizacji władz wielu żydowskich urzędników państwowych musiało zrezygnować ze swoich stanowisk w państwowych organach odszkodowawczych, a ich wydaleniu towarzyszyły antysemickie kampanie oszczerstw.

Po powstaniu Izraela i złagodzeniu przepisów wjazdowych do USA w 1948 r. większość ocalałych wyemigrowała - ale nie wszyscy. Przed 1948 r. obecność Żydów w "kraju morderców" była trudna do zniesienia dla organizacji żydowskich na całym świecie, ale można ją było znieść jako rozwiązanie tymczasowe. Był to również sposób wywierania presji politycznej na utworzenie Izraela.

Jednak ustanowienie stałych społeczności żydowskich w Niemczech i decyzja Żydów o pozostaniu tam lub nawet emigracji została odrzucona za granicą.

Rozwój ten był pogardzany w społeczności żydowskiej jako sprzeczność z własnym wizerunkiem jako kolektywu, który został wzmocniony po Shoah i jako kalanie godności Izraela. Niewielka pozostała społeczność żydowska w Niemczech straciła wsparcie międzynarodowych organizacji żydowskich. W rzeczywistości do 1952 r. tylko około 2500 Żydów powróciło do Niemiec ze swoich krajów wygnania.

W 1950 roku populacja żydowska w Niemczech liczyła zaledwie około 30 000 osób. Wśród nich niemieccy Żydzi i wschodnioeuropejscy DP z grubsza się równoważyli. Społeczności skurczyły się, organizacje DP połączyły się ze społecznościami prowadzonymi przez niemieckich Żydów - nie bez napięć.

Małżeństwa z nieżydowskimi partnerami pozostawały wysoce kontrowersyjne i były odrzucane przez nową Centralną Radę w jej staraniach o zachowanie judaizmu.

Szczególną przeszkodą było znalezienie przywódców modlitewnych i nauczycieli religii, ponieważ prawie żaden rabin nie zdecydował się na pracę w Niemczech. Wiele społeczności było zbyt małych i zbyt biednych, aby oferować cotygodniowe nabożeństwa lub koszerne jedzenie. Sekretarz generalny Rady Centralnej, Hendrik van Dam, wkrótce oświadczył, że idea, iż Żydzi nie mają miejsca w Niemczech, jest przestarzała. Społeczność, która wciąż była obecna, chciała pozostać, ale wycofała się do sfery prywatnej.

Dla młodego RFN fakt, że ludność żydowska pozostała w kraju, był wielkim darem, ponieważ pokazał światu, że Niemcy Zachodnie rozpoczynają nowy demokratyczny start.

Po zakończeniu procedur denazyfikacyjnych i restytucyjnych pod koniec lat czterdziestych XX wieku większość ludności nie musiała już zajmować się swoimi żydowskimi sąsiadami. Ich obecność stała się dla nich mniej wybuchowa i stopniowo mniej ważna.
Ocaleni w Niemczech Zachodnich stawali się coraz bardziej niewidzialni. W miastach takich jak Frankfurt nad Menem, gdzie społeczności żydowskie nadal istniały, oferowały one schronienie społeczne. Jednocześnie przestrzeń miejska oferowała możliwość wyboru osobistego środowiska i zachowania dystansu.
Nie było to możliwe na wsi. Jeśli mężczyźni zaangażowali się w życie społeczności, odnieśli sukces zawodowy i założyli nowe rodziny, mieli szansę odzyskać tu przyczółek. Z drugiej strony owdowiałe kobiety żyły na stałe na obrzeżach wiejskiego społeczeństwa.

Istnieją inne aspekty życia żydowskiego po zakończeniu wojny, o których warto wspomnieć w odniesieniu do sowieckiej strefy okupacyjnej i NRD, a które mogą być tematem przyszłego wystąpienia.

W obliczu utrzymującej się wrogości i biedy trudno uwierzyć, że Żydzi zdecydowali się pozostać w Niemczech. Pod presją tego, że tak naprawdę nie wolno im tam mieszkać, a kraj ten nie oferował ani pełnego poczucia tożsamości, ani bezpieczeństwa, wielu z nich żyło przez dziesięciolecia "ze spakowanymi walizkami" i poczuciem, że tak naprawdę nie pozwolono im poczuć się jak w domu.

Panie i panowie,
81 lat po Auschwitz antysemityzm w Niemczech znów jest tak powszechny i tak oczywisty, że Żydzi czują się niepewnie, a nawet boją się otwarcie wyznawać swoją wiarę i okazywać ją w codziennym życiu. Nawet jeśli nie jesteśmy w punkcie, w którym Żydzi znajdowali się po II wojnie światowej w Niemczech, to to, co usłyszeliśmy, musi być dla nas ostrzeżeniem, że werbalny antysemityzm zawsze może przerodzić się w przemoc psychiczną i fizyczną, i że zdarzało się to wielokrotnie w ostatnich miesiącach i latach.

Musimy zatem zająć jasne stanowisko przeciwko wszelkim formom antysemityzmu i innej grupowej mizantropii.

Obecna sytuacja polityczna na świecie, a w szczególności zmiany w minionym roku, pokazują, jak szybko systemy porządku i wartości mogą się zmieniać i stać się kruche, nawet w naszym zachodnim świecie. Razem trzymajmy się faktu, że godność ludzka jest nienaruszalna, godność każdego człowieka.

Musimy pozostać zaangażowani w zapewnienie, że wydarzenia i zbrodnie narodowego socjalizmu i II wojny światowej nie zostaną zapomniane. Nadal musimy podejmować wysiłki i być świadomi, że naszymi codziennymi działaniami stajemy w obronie praw człowieka i godności ludzkiej. Są one podstawą pokojowego współistnienia ludzkości, naszego współistnienia. Działajmy razem!