Upamiętnienie wyzwolenia spod narodowosocjalistycznej tyranii
Aby upamiętnić zakończenie II wojny światowej i wyzwolenie spod narodowosocjalistycznej tyranii, Lord Mayor dr Thomas Nitzsche wygłosił przemówienie (słowo mówione przeważa). Historyk miasta dr Jenny Price również wygłosiła przemówienie.
-------
"Panie i panowie,
Witamy na naszym wydarzeniu upamiętniającym dzień wyzwolenia spod narodowosocjalistycznej tyranii i zakończenia II wojny światowej w Europie. To właśnie dziś, 81 lat temu, to szczególne wydarzenie ostatecznie przyniosło pokój Niemcom i Europie oraz ostateczny koniec reżimu narodowosocjalistycznego.
Ten dzień był wyczekiwany i wytęskniony przez miliony prześladowanych ludzi; wielu Niemców - sprawców nazistowskiego reżimu, żołnierzy Wehrmachtu, lojalnych lub biernych obywateli - również obawiało się tego dnia, ponieważ bali się tego, co przyniesie przyszłość, bali się odwetu aliantów.
Dziś, dobre osiemdziesiąt lat później, żyjemy w świecie, w którym pamięć o niewyobrażalnych okropnościach tej wojny stopniowo zaczyna zanikać. Nie ma już wśród nas współczesnych świadków, którzy przypominaliby nam, że to, co wydarzyło się wtedy, nie może się powtórzyć.
Zamiast tego w codziennej polityce zmagamy się z trywializacją zbrodni narodowosocjalistycznych i odrodzeniem antysemityzmu na skalę, której większość z nas nigdy by sobie nie wyobrażała.
Ponadto od czterech i pół roku trwa rosyjska wojna agresji przeciwko Ukrainie. Architektura bezpieczeństwa świata zachodniego, która istniała przez dziesięciolecia, zaczęła się chwiać. Niebezpieczeństwo rozprzestrzenia się i jest potęgowane przez presję wywieraną na nasze społeczeństwo w celu zmiany i adaptacji w wyniku zmian klimatycznych i stagnacji gospodarczej.
Względne bezpieczeństwo minionych dziesięcioleci - a nawet one nie były wolne od konfliktów i konfrontacji zbrojnych - wydaje się dobiegać końca. Wojna ponownie stała się środkiem konfliktu politycznego w Europie. Wydatki na obronę w Niemczech i na całym świecie rosną do bezprecedensowych rozmiarów. Konflikty i wojny na Bliskim Wschodzie sprawiają, że trudno jest wierzyć w trwały pokój i rozwiązania w interesie ludzi.
Ale zamiast szukać rozwiązania poprzez współpracę międzynarodową, dla której pokój jest zawsze pierwszym warunkiem wstępnym, wielu polityków, partii i krajów zdaje się obecnie pokładać nadzieję w nacjonalizmie i izolacjonizmie - dokładnie odwrotnie do lekcji wyciągniętych ze strasznych konfliktów zbrojnych pierwszej połowy XX wieku.
8 maja 1945 roku był dniem kapitulacji Niemiec, końcem wojny i narodowosocjalistycznej dyktatury w Niemczech. Działa ostatecznie ucichły na europejskim teatrze działań wojennych. Jena została wyzwolona już cztery tygodnie wcześniej, kiedy 12 i 13 kwietnia 1945 r. wojska amerykańskie wkroczyły na Johannisstrasse od zachodu i zajęły miasto od wschodu.
Szacuje się, że w ciągu sześciu lat wojny życie straciło 55 milionów ludzi. Miasta i obszary wiejskie zostały zniszczone w równie niewyobrażalnym stopniu.
Każdy ma w pamięci obrazy Berlina lub Drezna, Warszawy lub Kaliningradu, Coventry lub Manchesteru, Wołgogradu lub Leningradu.
Związek Radziecki miał zdecydowanie najwięcej ofiar - około 24 milionów ludzi, prawie 10 milionów żołnierzy i około 14 milionów cywilów. To niemal niewyobrażalne liczby, znacznie więcej ludzi niż mieszka w nowych krajach związkowych i Berlinie.
Ukraina, jako część Związku Radzieckiego, zapłaciła zdecydowanie największą daninę krwi: co najmniej osiem milionów ofiar wojny, w tym ponad pięć milionów cywilów, kobiet i dzieci, którzy zostali zamordowani przez SS lub Wehrmacht w niemieckiej wojnie eksterminacyjnej.
Te niewiarygodne liczby obejmują 1,6 miliona Żydów, którzy zostali zabici przez nazistów w Holokauście na terytorium Ukrainy przez plutony egzekucyjne.
Wojna toczyła się również w Jenie. Na krótko przed rozpoczęciem wojny 1 września 1939 r. prawie 2200 mieszkańców Jeny było członkami Wehrmachtu i Służby Pracy Rzeszy. Wkrótce w gazetach pojawiły się pierwsze nekrologi poległych żołnierzy, niektóre nacechowane żalem po stracie, inne narodowosocjalistycznymi frazesami.
Liczba poległych na wojnie znacznie wzrosła po inwazji na Związek Radziecki w 1941 roku. Nie wiadomo, ilu mieszkańców Jeny straciło życie jako członkowie Wehrmachtu, Waffen SS i policji lub niesławnego batalionu policyjnego 311. Prawdopodobnie było to ponad 2000 osób.
Ludność cywilna Jeny znacznie wzrosła w latach wojny, początkowo z powodu napływu robotników, a później z powodu zbombardowanych rodzin i uchodźców szukających schronienia w mieście.
Ponad 100 mieszkańców Jeny stało się ofiarami Zagłady, będąc deportowanymi do obozów zagłady na wschodzie lub kończąc własne życie, aby uniknąć tego losu.
Co najmniej 60 osób zginęło w wyniku programu "T4", w ramach którego osoby chore psychicznie lub rzekomo chore i niepełnosprawne były przewożone do ośrodka zagłady w Pirna-Sonnenstein.
Jako ośrodek przemysłowy, Jena stała się celem dla aliantów. Podczas wojny bombowej w latach 1943-1945 centrum Jeny zostało kilkakrotnie mocno trafione. W sumie zginęło prawie 800 osób, w tym ponad 100 robotników przymusowych i jeńców wojennych.
11 kwietnia 1945 r. SS przeprowadziło ponad 4000 więźniów z obozu koncentracyjnego Buchenwald w marszu śmierci przez Jenę. W mieście zginęło co najmniej dwadzieścia osób.
Wreszcie, wojna w Jenie stała się widoczna dzięki ponad 14 000 robotników przymusowych, którzy musieli tu pracować dla około 320 pracodawców.
W tym kontekście dobrze, że zebraliśmy się dziś ponownie przy steli upamiętniającej system obozów w Jenie w czasach narodowego socjalizmu od 2014 roku.
Zaangażowanie Jeny w tamtym czasie i wynikająca z niego odpowiedzialność stają się jasne, gdy spojrzymy na to, co faktycznie wydarzyło się w naszym mieście, na naszym progu, na naszej ulicy lub w naszym sąsiedztwie.
Zbrodnie nazistowskie były również popełniane w Jenie lub mogły zostać zrealizowane przy pomocy ekspertów, naukowców, pracowników administracyjnych i innych osób z Jeny. Obywatele Jeny, a także ludzie z innych miast i krajów stali się tutaj ofiarami.
Wielu obywateli Jeny patrzyło w inną stronę lub akceptowało widoczne zbrodnie.
W tym momencie nie jest to kwestia osądu. Nikt z nas nie wie na pewno, jak zachowałby się w tej sytuacji. Zamiast tego, bliższe spojrzenie zawsze rodzi ważne pytanie, jak te zbrodnie mogły się wydarzyć i zostać autoryzowane. Jak i dlaczego mieszkańcy Jeny zachowali się tak, jak się zachowali?
A z tego wynika: Jak dziś radzimy sobie z zagrożeniami dla naszej liberalnej demokracji oraz praw człowieka i obywatela? Jak jako społeczeństwo możemy zachować wartości humanistyczne? Prawie 100 lat temu wykluczenie i dyskryminacja innowierców, Żydów, ludzi innych religii, koloru skóry czy orientacji seksualnej nie zaczęły się nagle, gwałtownie i niepowstrzymanie. Zaczęło się stopniowo i powinno być dla nas lekcją.
Panie i panowie,
W Niemczech, w tym w Jenie, zrozumienie znaczenia i konsekwencji 8 maja 1945 r. jako dnia kapitulacji Niemiec zajęło trochę czasu. Poczucie winy i wstydu, że jest się częściowo odpowiedzialnym za ludobójstwo i okropności wojny i dyktatury, nawet jeśli było to spowodowane biernością i odwracaniem wzroku, były zbyt głęboko zakorzenione.
Wyzwolenie od narodowosocjalistycznej tyranii, które nastąpiło wraz z upadkiem nazistowskiego reżimu wiosną 1945 roku, nie może być utożsamiane z wyzwoleniem od narodowosocjalistycznych idei. Ta konfrontacja pozostaje dla nas zadaniem na dziś i na przyszłość".
Dr Thomas Nitzsche, burmistrz